Styczeń 2015 – raport

Mamy dzisiaj 10 /11 lutego a ja piszę raport styczniowy.
Oznaczać może to dwie rzeczy – albo jestem tak zapracowany, że nie mam czasu się za to wziąć  (choć w coś takiego nigdy nikomu nie wierzcie – nie ma czegoś takiego jak brak czasu i zbyt duże zapracowanie – jest jedynie zła organizacja swojego czasu), albo lenistwo mi dało w tyłek.
Szacuję proporcje 60 % / 40% . 60% to słaba organizacja czasu a 40 % lenistwo. Tyle słowem wstępu.

 

Styczeń to Nowy Rok, Nowy Rok to dla wielu czas tworzenia celów.  Czas podsumowywania zeszłego roku i brania feedbacku z niego. Już od zeszłego roku porzuciłem tą praktykę, od jakiegoś czasu robię swoje i Nowy Rok nie ma dla mnie wielkiego znaczenia – może oprócz ciągłych pomyłek podczas wpisywania daty .  Niemniej styczeń działa sam w sobie mobilizująco – mamy złudzenie czystej karty i zaczynania czegoś od nowa – tego chyba sie nie da zmienić 🙂

 

Styczeń to był miesiąc ogłoszenia wyników do UTMB – jak pewnie większość z Was wie – udało się 🙂
utmb

Pojadę spełnić jedno z moich największych marzeń – ukończyć legendarny UTMB  , będę biegał w takich pięknych sceneriach 🙂

Informacja ta niesamowicie podniosła poziom mojej motywacji i dodała kopa do działania – oby długoterminowego! 🙂

 

Przejdźmy więc do raportu 🙂

1. Trening

Treningowo to był bardzo mocny i udany miesiąc. Zresztą sami zobaczcie

1_2015_1

Jak widać powyżej – udało się zachować dalej 3 dni beztreningowe w miesiącu, z czego dwa w ostatnim regenereacyjnym tygodniu.

Podejście to mi służy. Więcej  a mniej 🙂  Końcem stycznia czułem się bardzo dobrze, na początku bałem się o przetrenowanie i zbyt dużo treningów, co mogło wyjść koło lutego – marca. Póki co jest dobrze – niech już tak pozostanie po wieki wieków.  Zacząłem eksperymentować z niedzielnymi treningami – ostatnie dwa tygodnie stycznia zrealizowałem po dwie jednostki.

Jedną spokojniejszą, drugą mocniejszą – w różnej kolejności.
Przykładowo – 24-go rano była spokojna dycha po Skrzycznem,  a po południu wystartowaliśmy w charytatywnym biegu o serce zbója Szczyrka – udało się walnąć 23 km w tempie 4:10 min/km.
Natomiast 31-go walnąłem rano mocny trening na fokach na Pilsko, a wieczorem turystycznie kibicowałem zawodnikom Zamieci i zdobyłem dwa razy Skrzyczne – raz od Zimnika, drugi raz od szczyrku, w nocy.
Obie kombinacje były bardzo fajne i przyjemne. Może to jest metoda – zamiast robić jeden długi 30 -40 km trening, walnąć dwa krótsze.

Myślę,że w kontekście startu w UTMB, do którego się przygotowuję przez cały sezon – dwie jednostki w jednym dniu mogą być pomocne. Docelowy start będzie trwał ok. 30 godzin, więc  będę biegął o każdej porze dnia i prawdopodobnie zaliczę dwie nocki w biegu – trzeba więc raz za czas wykonać nocny trening, na zmęczonych nogach i adaptować organizm do takiego wysiłku.  W miarę możliwości czasowych i chęci – będę tą strategię „ciągnął” dalej.

1_2015_2

Natomiast powyższe statyki pokazują, że zrealizowałem sporo przewyższenia mimo mniejszego dystansu niż w styczniu. Udało się zrobić 18 km w pionie. Do docelowych 20 km co raz bliżej 🙂 Udało się też spędzić 60 godzin na treningu – cel zrealizowany.
Po średnim tętnie widać, że miesiąc ten był spokojniejszy (było więcej jednostek „trekkingowych”), w końcu jeszcze cały czas robię bazę 🙂
Praktycznie całe przewyższenie zrobiłem na skiturach – zrobiły się u nas świetne warunki na narty, do tego trening na skiturach to trening z obciążeniem – dodatkowa korzyść – 9 km w pionie na skiturach to inne 9 km niż na nogach 🙂
Bardzo dobrze służy mi ergometr i siłownia – dwie uzupełniające jednostki. Chociaż siłownia dzień po skiturach nie zawsze jest dobrym pomysłem, bo nie mogę czasami na drugi dzień chodzić, a wyjście na trening jest bardzo bolesne.

Widać też poprawę na kilometrówkach – udało się zrealizować z Łukaszem trening, gdzie pierwsza kilometrówka była zrobiona w 3:53 a ostatnia 3:42 min. Cieszy to niezmiernie.

Jakie mam założenia na luty?

Luty to 4 miesiąc okresu przygotowawczego, zatem chcę go potraktować bardziej regeneracyjnie, zgodnie z zasadą:
3 tygodnie/miesiące mocne i 1 regeneracyjny.
Nie ukrywam,że sporo zaniedbuję tego bloga, zaniedbuję też kilka innych projektów, na których mi zależy. Luty chcę potraktować jako okres regeneracji i ogarnięcia innych spraw.
Zatem wyznaczam jeden cel na luty – odpocząć i nadgonić inne sfery życia 🙂
Za to w marcu będzie mocno !

2. Książki.

  1. Droga Toyoty – Jeffrey K. Liker

    Droga-Toyoty-14-zasad-zarzadzania-wiodacej-firmy-produkcyjnej-swiata_Jeffrey-K-Liker,images_big,8,83-88970-31-3

    Pracuję na co dzień w firmie produkcyjnej. Co prawda jestem automatykiem, ale nie zmienia to faktu, że moje zainteresowania dotyczą również procesów produkcyjnych, optymalizacji produkcji – bardzo ciekawe to jest  🙂
    Toyota jest świetnym przykładem firmy, która z małej chałupniczej wręcz manufaktury w Japonii stała się światowym gigantem o niesamowitym potencjale. W pewnym momencie zrównała z ziemią pod kątem jakościowym i pod kątem zarządzania wszystkie inne firmy produkujące samochody.
    Autor książki będący pod wrażeniem tegoż właśnie zjawiska – postanowił zbadać – dlaczego tak jest i co kryje się w środku tej Toyoty – jakimi wartościami i zasadami kieruje się ta korporacja.

    Oto one:
    Zasada 1: Opierać decyzje w zarządzaniu na dalekosiężnej koncepcji – nawet kosztem krótkoterminowych wyników finansowych.


    Zasada 2:
    Stworzyć ciągły i płynny proces ujawniania problemów.


    Zasada 3:
    Wykorzystać systemy „ciągnięcia” aby unikać nadprodukcji


    Zasada 4:
    Wyrównać obciążenie pracą (heijunka)


    Zasada 5:
    Stworzyć kulturę przerywania procesów w celu rozwiązywania problemów, by od razu uzyskać właściwą jakość.


    Zasada 6:
    Standardowe zadania są podstawą ciągłej poprawy i upełnomocniania pracowników.


    Zasada 7:
    Stosować kontrolę wizuwalną, aby żaden problem nie pozostał w ukryciu.


    Zasada 8:
    Stosować wyłącznie niezawodną gruntownie sprawdzoną technologię służącą pracownikom i procesom.


    Zasada 9:
    Wychowywać liderów, którzy gruntownie rozmieją pracę , żyją ogólną koncepcją firmy i nauczają innych.


    Zasada 10;
     Wykształcić wyjątkowych ludzi i zespoły realizujące koncepcję firmy


    Zasada 11:
    Szanować szeroką sieć partnerów i dostawców, rzucając im wyzwania i pomagając im w doskonaleniu się


    Zasada 12:
    Angażować się osobiście, aby gruntownie zrozumieć sytuację (genchi genbutsu)


    Zasada 13:
    Podejmować decyzje powoli, w drodze konsensusu i starannie rozważając wszystkie możliwości, szybko wdrażając decyzje (nemawashi)


    Zasada 14:
    Zostać organizacją uczącą się dzięki niestrudzonej refleksji (hansei) i ciągłej poprawie (Kaizen).

     

    Książka ta bardzo dokładnie opisuje każdą z tych zasad oraz fundamenty i przyczyny ich powstania. Ci co mieli coś do czynienia z zarządzaniem na pewno poznają słowa „kaizen”, ‚nemewashi”, „heijunka” – wszystkie te standardy i metodologie powstały właśnie w Toyocie.
    Bardzo pozytywna książka i rozjaśniająca wiele spraw.

    Pozycja obowiązkowa dla tych, którzy planują stworzyć w przyszłości własną korporację i zatrudnić kilka(set) tysięcy osób przy produkcji 🙂

  2. Na sposób Warrena Buffetta – Robert G. Hagstrom Jr.

    na-sposob-warrena-buffetta-o10410

    Kolejna rewelacyjna książka.  Pozycja obowiązkowa dla wszystkich, którzy bawią się w inwestowanie (inwestowanie a nie spekulację).

    Książka opisuje historię Warrena Buffetta – najbogatszego inwestora świata (ktoś obliczył, że w 2013 roku Buffett zarabiał ok. 37 mln $ dziennie – biorąc pod uwagę jego roczny zarobek podzielony przez ilość dni w roku), który równocześnie jest bardzo skromnie żyjącym człowiekiem i bardzo chętnie dzielącym się swoją wiedzą i doświadczeniem (np. w corocznych listach do swoich akcjonariuszy – Berkshire Hathaway). Buffett od 50 lat swojej przygody z inwestycjami ciągle stosuje te same zasady i kryteria doboru spółek, które kupuje – i osiąga niebywałe stopy zwrotu – powyżej 20% rocznie.

    W książce opisany jest również wpływ Benjamina Grahama i Filipa Fishera na metodykę Buffetta. Warren Buffett w swoich decyzjach inwestycyjnych opiera się na kombinacji obu tych podejść.
    Jako największy i najwierniejszy uczeń Grahama – Buffett został spadkobiercą doktryny inwestowania w wartość, lecz z czasem zorientował się, że oprócz wartości aktywów obrotowych netto firmy – bardzo ważne są również relacje wewnętrzne, kierownictwo oraz etyczność przedsiębiorstwa – co głosił Fisher, podobnie jak promował nie za wielką dywersyfikację portfela.

    Tutaj jako wtręt dodam jedną rzecz z Pisma św – to do czego doszedł Buffett można wyczytać bezpośrednio z Pisma 🙂 A konkretnie z Księgi Rodzaju – przypowieści o Józefie Egipskim, w której poleca inwestować co najwyżej w 5 aktywów. Ponadto w przypowieści o Błogosławionym Bogaczu i Księdze Syracha jest sporo informacji o inwestowaniu w to, co jest zgodne z naszym sumieniem, naszą moralnością i etycznością – co też głosi Buffett Jeśli inwestujemy w coś, co przynosi realną korzyść Światu, co jest dobre  – będziemy za to nagrodzeni. Jeśli znowu inwestujemy tylko z myślą o zysku i spekulujemy, albo inwestujemy w coś co jest sprzeczne z naszą moralnością – stajemy się przeklętymi bogaczami i to pieniądze nami rządzą – tego scenariusza nie chcemy chyba 🙂

    Sporo takich niuansów można wyczytać z listów Warrena Buffetta do akcjonariuszy – polecam Wam ich lekturę 🙂

    Warto jeszcze podzielić się kilkoma zasadami Buffetta i etapami, które przybliżą nieco jego styl i sposób inwestycji:

    Etap 1: Nie zwracaj uwagi na giełdę

    Ta zasada otworzyła mi bardzo oczy w kontekście inwestycji długoterminowych i dywidendowych. Taki typ inwestycji można porównać do kupna mieszkania na wynajem. Kupujemy mieszkanie za X zł i otrzymujemy z niego Y czynszu co odstęp czasu dt.
    W przypadku zakupu mieszkania mało kto popada w panikę, jeśli ceny na rynku  spadną gwałtownie o 30 % – jakoś nikt nie sprzedaje swoich domów i nie składa zleceń stop loss na swoich mieszkaniach tylko dlatego,że na rynku ceny spadły.
    Tak samo jest z akcjami taktowanymi inwestycyjnie (a nie spekulacyjnie), cena akcji to jest aktualna wycena giełdy, która cierpi na psychozę maniakalno – depresyjną 🙂 Dzisiaj mówi,że akcja jest warta 100 zł, a jutro 60, a znowu pojutrze 200.

    Etap 2: Nie martw się o stan gospodarki.

    Buffett kupuje zawsze akcje spółek, które prosperują tak samo dobrze – niezależnie od stanu gospodarki (np. coca cola, którą ludzie piją bez względu na to czy jest kryzys czy nie).

    Etap 3 : Kupuj przedsiębiorstwo a nie akcje.

    Tutaj Buffett poleca zadać sobie kilka pytań i wskazówek pomocniczych:

    1. Czy przedsiębiorstwo prowadzi prosta i zrozumiałą działalność?

    2. Czy przedsiębiorstwo prowadziło taki sam rodzaj działalności w przeszłości?

    3. Czy przedsiębiorstwo ma pomyślne perspektywy na dalszą przyszłość?

    4. Czy kierownictwo działa racjonalnie?

    5. Czy kierownictwo jest otwarte wobec akcjonariuszy?

    6. Czy kierownictwo przeciwstawia się imperatywowi instytucjonalnemu?

    7. Skupiać uwagę na stopie zysku z kapitału własnego a nie dochodach na jedną akcję.

    8. Obliczać dochody dla właścicieli

    9. Szukać przedsiębiorstw o wysokich marżach zysku

    10. Upewnić się, że na każdego dolara zysku niepodzielnego przedsiębiorstwo stworzyło wartość rynkową wartą co najmniej dolara.

    11. Jaka jest wartość przedsiębiorstwa?

    12. Czy można kupić przedsiębiorstwo za cenę znacznie niższą od jego wartości?

    Etap 4.  Gospodaruj portfelem przedsiębiorstw.

    Buffet ostrzega przed nadmierną dywersyfikacją i poleca traktować portfel swoich akcji jako portfel przedsiębiorstw i dobre akcje porównuje do dobrego przedsiębiorstwa przynoszącego duże zyski (dywidendy). Mądry przedsiębiorca nie sprzeda takich akcji nawet jak proponują mu dużą cenę( wycena giełdowa), tylko trzyma je w nieskończoność (patrz akcje coca-coli posiadane przez WB).

    Nie będe się zbytnio zagłębiał w tematykę. Książka jest dość trudna dla tych,którzy dopiero zaczynają przygodę z inwestycjami – ale wg mnie warto przez nią przebrnąć. Będziecie mieli okazję poznać i polubić Buffetta, a do tego otrzymacie solidną dawkę inwestycyjnej wiedzy.

  3. Przyczajony Chrystus. Ukryty Bóg czyli o sekrecie „Bożej paranoi” . Fabian Błaszkiewicz

    20150211_231919

    Pewnie część z Was jest niewierząca lub średnio wierząca – to jest książka związana z duchowością chrześcijańską, którą ja sam żyjęi dlatego sam się dzielę tutaj od czasu do czasu duchowymi przemyśleniami – Nie jest moim celem nikogo nawracać ani narzucać swoich poglądów – dzielę się wartościami, którymi żyję 🙂

    Każdy kto planuje się nawrócić – powinien przeczytać tą książeczkę i zastosować ją w życiu.

    Jest to szybki, 7-dniowy podręcznik z prostymi ćwiczeniami mającymi nauczyć czytelnika skutecznej i efektywnej modlitwy,która odniesie trwały skutek i realną zmianę w życiu (tak,to możliwe).

    Uczy jednego bardzo pomocnego i przydatnego w życiu podejścia – zastanawiania się rano co dobrego nam cały dzień przyniesie,a wieczorem podsumowywania całego dnia pod kątem dobra i „Bożej paranoi„, która nas doświadczyła.
    Założeniem Fabiana (w sumie założeniem chrześcijaństwa) jest założenie, że Bóg spiskuje na nasza korzyść i przez cały czas nam pomaga w różnych sytuacjach.

    Jak to u Fabiana bywa – bezpośrednio, prosto i konkretnie!

  4.  Zasady Skutecznego Przywództwa – Stephen Covey.

    20150211_231926

    Kolejna książka z serii Stephena Coveya, tym razem traktująca o przywództwie.

    Książka jest na tyle obszerna w treść i ciekawa, że planuję napisanie osobnej recenzji – wiem,że nie jest to związane z tematyką tej strony, ale powinien ją przeczytać każdy – dosłownie KAŻDY.

    Najważniejszym wnioskiem, który wypływa z tej książki, to :

    Każdy z nas jest urodzonym przywódcą.

    Aby móc być przywódcą grupy – nie ważne, czy jest to rodzina, czy cały sztab tysięcy pracowników – należy najpierw być przywódcą samego siebie, wiedzieć jaki ma się cel, jaką pełni się misję i co ma się zrobić na tym świecie. Dopiero jak to się ogarnie – można myśleć o byciu przywódcą w klasycznym znaczeniu.
    Ponadto książka traktuje o przywództwie z dwóch stron – o przywódctwie i o zarządzaniu, co często jest mylone w literaturze.
    Uważajcie na to jak idziecie na szkolenie czy czytacie książkę o przywództwie. Zazwyczaj nie dotyczą one wewnętrznego aspektu przywództwa, tylko po prostu zarządzania ludźmi.

  5. Profibus Installation Guideline for Planning.

    20150211_232010

    W pracy ostatnio byłem na dwóch szkoleniach Profibusowych, interesuje mnie tez temat sieci przemysłowych, więc w ramach lektury do poduszki czytałem sobie o Profibusie 🙂

 

 

 

Jak zakończyłem miesiąc?

Właśnie tak – najpierw fokami na Pilsku z piękną panoramą
20150131_125344
a potem wieczorem na skrzycznem 🙂
20150202_202927~2 20150131_201656~2

 

 


  • Warning: Creating default object from empty value in /home/pkartur/ftp/triszerpa/triszerpa/triszerpa/wp-includes/comment-template.php on line 1057
    Anonim
    Anonim at |

    Warning: Creating default object from empty value in /home/pkartur/ftp/triszerpa/triszerpa/triszerpa/wp-includes/comment-template.php on line 1057
  • Jeśli masz ochotę otrzymywać mailowo informację o nowych wpisach,  recenzjach, relacjach z zawodów czy poradach - zapraszam Cię serdecznie do wpisania się na ten newsletter - będziesz na bieżąco. Obiecuję dostarczać Ci informacje związane jedynie z tematyką tego bloga, a jeśli coś będzie Ci nie odpowiadało - możesz z każdej chwili anulować subskrypcję :)

    Wyślij mi powiadomienie (Możesz odwołać subskrypcję w każdym momencie).