Ile kosztuje bieganie w górach ? 7 kroków jak zmniejszyć wydatki

Czołem!
Ostatnio natknąłem się w sieci na kilka interesujących artykułów dotyczących „taniości” biegania.  Podawane były statystyczne koszty (IMHO wzięte z przysłowiowego sufitu) całego ekwipunku biegowego, a pod nimi toczyła się burzliwa dyskusja na temat słuszności kupowania tylu rzeczy, że kiedyś wystarczały trampki i spodenki, a teraz kompresja, gps, pulsometr, buty za 7 stów itp. Niestety nie spotkałem się z podobnym zestawieniem dotyczącym biegania po górach, które wg mnie rządzi się zupełnie innymi prawami (sprzętowymi), niż bieganie po ulicy. 

Sprzęt

W tym wpisie zajmę się trzema rzeczami.
-Napiszę jaki sprzęt wypada mieć, jeśli biega się po górach,
-Oszacuję też realne koszta razem
-Podzielę się swoimi metodami optymalizacyjnymi – które znacząco redukują wydatki na biegi górskie. 

 

Co więc wypada mieć, jeśli biega się po górach (biorę pod uwagę tych,którzy chcą być ultrasami i spędzać w nich sporo czasu) w odróżnieniu od biegaczy asfaltowych?

1. Buty 

Trywialna sprawa, ale moje doświadczenie pokazuje, że buty są najistotniejszym elementem ekwipunku i najwięcej kasy na nie wydamy. Nie ma się co oszukiwać – w biegach górskich buty niszczą się dużo dużo szybciej niż na asfalcie (tak samo jak rowery mtb w porównaniu do szosy).
Tutaj też jest największe parcie marketingowców i szpeców wszelakich od wyciągania od nas pieniędzy, bo wg nich (w sumie wg mnie też) wypadałoby mieć kilka par – jedną parę na warunki skalne (np. takie Dynafity ), drugą parę na teren błotnisto – piaszczysty (salomonowe softgroundy), trzecią parę na zimę (taką z gore szmatą), czwartą na jakieś treningi szybsze i ze dwie pary startówek. Przy katalogowych średnich cenach 400 zł za parę, wyjdzie nam 2400 zł
A z drugiej strony ja sam mam aktualnie chyba 8 par butów terenowych, a nie wydałem na nie więcej niż 1200 zł (tylko jedną parę – saucony peregrine kupiłem w cenie regularnej, resztę udało się zoptymalizować).

Wg mnie wystarczą spokojnie dwie pary (jedna by też dała radę, ale co w wypadku, gdyby nam się jedne buty rozwaliły? Albo co w wypadku gdyby po poniedziałkowym treningu mocno zbrudzone buty nie zdążyły wyschnąc do wtorku? trochę lipa biegać od początku w mokrych butach, choć w sumie… )

 

2. Plecak biegowy/ camelbag. 

Według mnie to absolutny must have.  Jasne, przeżyjemy bez – sam mój pierwszy bieg ultra przebiegłem w wspinaczkowycm 35 litrowym Deuterze Guide z wyciągniętym stelażem i pasem biodrowym, a w środku  z 1,5 litrową butelką do której wsadziłem rurkę, zamiast camelbaga. Dało się. Ale obecnie, gdy najtańsze plecaki biegowe (z bukłakiem w środku), to koszt ok. 100 zł – takie rozwiązania chyba nie będa konieczne.
Pytanie teraz jaki plecak i czy warto kupić ten za 7 stów 🙂
Jak się przejedziecie na imprezy biegowe, to przeważają plecaki salomona (model skin pro, sam zresztą taki mam 🙂 ), ale dają radę też te z kalenji i quechua, a kosztują 3,4 razy mniej.  Niestety nie miałem okazji używania plecaka kalenji, ale sporo znajomych je ma i nikt nie narzekał.
Dlaczego jest to tak ważny element? Podczas treningu będziesz miał okazję do wielu wycieczek biegowych w terenie. 30 km w górach trochę bardziej się ciągnie niż 30 km w asfalcie, do tego na wypadek niepogody jesteśmy zdani tylko na siebie i to co mamy na plecach 😉

 

3. Kije 

Dałem jako trzeci punkt kije, a sam ich nie używam – bardzo spójny przekaz 😀
Jeśli „pochodzisz” ze środowiska biegówkowego czy skiturowego kije mogą Ci bardzo dużo dać w biegach górskich, masz opanowaną technikę, zbudowane ręce i możesz sobie pomagać na bardzo stromych podejściach  – to jest oczywiste.
Na wielu zawodach, szczególnie tych z przydomkiem „skyrace” albo „ultraskyrace” spora część zawodników wspomaga sie kijami, nawet jeśli to stosunkowo krótkie dystanse.
Warto rozważyć w swoim budżecie zakup kijów. Najdroższe kije (np. black diamond ultra distance) to koszt ok. 500 zł, ale te za 80 zł też będą dobre 🙂

4. Czołówka. 

Nie wiem czy używacie czołówek w mieście, ale dla mnie praktycznie każdy trening od listopada do lutego/marca to trening z czołówką na głowie- zarówno taki koło domu, jak i w górach, a czołówkę biorę nawet jak idę w biegać w dzień (no dobra, nie zawsze. Ostatnio poszedłem o 14 na trening i pod Baranią zastała mnie ciemność – zbieganie z baraniej do domu po ciemku we mgle bezcenne!). Osobiście uważam, że nie warto na niej oszczędzać. Sam używam dwóch modeli Petzla – Petzl Tikka xp 2 i Petzl tikka jako backup, jakby xp 2 zawiodła.  Bezpieczeństwo powinno być naszym priorytetem, powinniśmy być dobrze widoczni i zarazem sami dobrze widzieć co mamy pod nogami (szczególnie podczas jesiennych/zimowych nocnych stromych zbiegów).  Najdroższa i jedna z bardziej wypasionych czołówek petzla, która jest na co drugiej głowie na UTMB To petzl nao (kosztuje między 500 a 600 zł), a taka moja tikka xp 2 to koszt ok. 120 zł.

 

5. Folia NRC

Dla swojego bezpieczeństwa dobrze mieć ją zawsze przy sobie. Nie wiadomo co się może nam w górach stać, tym bardziej w zimie 😉
Koszt 0 -10 zł 🙂

 

6. Kurtka z membraną i kapturem. 

Warto ją mieć, chociaż rzadko będzie używana.  Sam jestem zwolennikiem optymalizacji ilości swoich biegowych ubrań i posiadania ich tylko niezbędnej ilości, niemniej przed startem w Lavaredo musiałem sobie kupić membranową kurtkę do biegania (choć przechodziły też bez membrany, takie lekkie salomona, ale na UTMB już nie przechodzą). Oprócz tego że leżała w plecaku na Lavaredo to miałem ją może ze dwa razy na sobie  – w Tatrach jak mega mocno wiało na Orlej Perci i na jakiejś mega zlewie. Nie wyobrażam sobie biegania w membranie (wg mnie nie ma membrany która wystarczająco oddycha, nie ważne czy to gore paclite, czy event czy inny sriwentex)

7. Stuptuty biegowe

Podobnie jak w przypadku kijków – nie mam ich 😀 Ale zaczyna mnie już wkurzać ciągle wpadające błoto i kamienie do środka butów i zamierzam je kupić. Zdecydowanie dobra rzecz dla tych, którzy biegają w terenie typu softground.

 

Reszta ekwipunku to standard, który każdy biegacz ma. Według mnie powyższa lista to absolutne optimum. Jestem również swiadom, że bez powyższej listy też można śmiało i całkiem radośnie biegać po górach. Nie twierdzę, że to sprzęt obowiązkowy, bo znam kilka osób, którzy biegając w najtańszych butach i 0,5 l butelką wody w ręce potrafią mi dołożyć 10 min na kilku kilometrach w górach!

 

Ile to wszystko kosztuje? 

Dobra, powiedzmy, że chcemy zaliczyć 2 imprezy ultra, gdzie jest obowiązkowy ekwipunek taki jak powyżej, do tego jedna impreza kosztuje 140 zł (np. Chudy Wawrzyniec), a druga to już zagraniczna – Lavaredo Ultra Trail ze 100 eurosami wpisowego.

Sprzęt w wersji wypasionej, z cenami katalogowymi:

-Buty 650 zł

-plecak 700 zł

-kije : 500 zł

-czołówka 500 zł

– kurtka 520 zł

-reszta (ubranie), to też dajmy na to 500 zł

W sumie mamy : 3370 zł. Całkiem sporo, a mało tego – widze bardzo wielu biegaczy ubranych właśnie w sprzęt tyle warty, jeszcze jak dodamy do tej sumy koszt zegarka  z gps (np. suunto Ambit 2 albo Garmin’a 910), to wyjdzie nam prawie 5 tys zł.

 

My jednak wolimy sprzęt w wersji, żeby było tanio i tanio. Dla przykładu weźmy sprzęt jaki miałem na Lavaredo:

-Buty: Dynafit Feline Ghost:  200 zł

– spodenki: salomon exo twin: 200 zł

-plecak salomon skin pro: 300 zł

-kije pożyczone

-koszulka Attiq za 90 zł
-opaski kompresyjne kupione na expo za 80 zł

-buff z Biegu Granią Tatr (nie płaciłem).

– Czołówka tikka xp 2 130 zł

-w plecaku kurtka Dare2Be za 70 zł i długie leginsy (obowiązkowe) za 90 zł

– na ręce Suunto Ambit 2S za równego tysiaka.

W sumie: 2160 (bez zegarka 1160 zł), a spokojnie można jeszcze koszty zredukować – w spodenkach salomona, plecaku i nie używając kompresji (która chyba nic nie dała).

Więc da się. Można biegać w dobrym sprzęcie (nie chcę nikogo namawiać do dziadowania broń Panie Boże), nie wydawając horrendalnych pieniędzy.

 

Od dziecka nauczony byłem oszczędzania i optymalizacji wydatków. Pamiętam, że moim pierwszym górskim zakupem, za pieniądze które sam uzbierałem był polar śp. Alpinusa, w 2 klasie podstawówki. Oczywiście udziadowałem i zamiast kupować go w regularnej cenie, przeczekałem na wyprzedaż jak wchodziła nowa kolekcja i kupiłem dużo taniej. Do dzisiaj to praktykuję, zgodnie z pierwszą i drugą zasadą Warrena Buffeta

„Zasada pierwsza: nie trać pieniędzy, zasada druga – zawsze pamiętaj o zasadzie pierwszej”  🙂

w rodzinie i wśród znajomych mam opinię „żyda”, który oszczędza każdy grosz i wydaje tylko wtedy, kiedy musi, ma to swoje wady, ale i też zalety. Jedną z tych zalet jest to,że można się podzielić z innymi swoimi metodami oszczędzania 🙂

 

No więc jak nie tracić kasy na bieganiu? Jak można łatwo i szybko zaoszczędzić kilka stów?

 

1. wiedz co chcesz kupić. 

Może narażę się tutaj sprzedawcom w sklepach biegowych (a mam sporo nich w kręgu znajomych) 😀
Sprzedawcy żyją ze sprzedawania, a więc jak pójdziesz do sklepu niezdecydowany, to prędzej czy później zostanie Ci coś sprzedane, może się okazać, że będzie to średnio potrzebne (np. świetne superhiper kompresyjne skarpety za 300 zł albo cokolwiek innego).

2. Zanim zdecydujesz się na zakup w sklepie stacjonarnym „przeszukaj internet”.

Jest jakieś 70% szansy, że model buta,który chcesz kupić, plecaka albo czegokolwiek innego kupisz dużo taniej w sieci. Obecnie każdy szanujący się sklep biegowy prowadzi sprzedaż wysyłkową, nie ma problemów z reklamacjami, jak to kiedyś było.
Warto też zastanowić się nad zakupami za granicą, tutaj polecam w szczególności dwa sklepy:

– http://www.runnerinn.com/ – bardzo duży sklep, z ogromnym wyborem i często cenami dużo dużo niższymi niż u nas, sklep jest na terenie UE, więc nie obchodza nas problemy z cłami, VAT’ami i innymi pierdołami.

– http://www.biegshop.pl/ – polsko-czesko-słowacki sklep, mają jeden z oddziałów w Cieszynie. Jeśli chcesz kupić coś od salomona, w tym sklepie bardzo czesto są ogromne promocje (np. model s-lab sense ultra 3 sg był za 350 zł przez jakiś czas).

 

3. Zapisz się do „giełdy sprzętu biegowego” 

Jest ogromna szansa, że masz konto na fejsie, obecnie jest wielka moda na wszelkiego rodzaju grupy z ogłoszeniami, jest też grupa, gdzie można wymieniać się swobodnie rzeczami biegowymi. Bardzo często ktoś np. wygra coś na zawodach i chce się tego pozbyć, albo chce sprzedać swój pulsometr, bo kupił nowy. Polecam – można znaleźć sporo okazji.
Tutaj link do giełdy:
https://www.facebook.com/groups/gbiegowa/

 

4. Kupuj sprzęt z kolekcji wstecz. 

To jest w sumie uniwersalna zasada, dotycząca wszystkiego, nie tylko ubrań i sprzętu, ale tez komputerów i telefonów. Prawda jest taka, że sprzęt z roku N nie różni się praktycznie niczym od sprzętu z roku N-1. (Pokażcie mi istotną różnicę np. pomiędzy asicsami cumulus 14  a cumulus 13 🙂 ), niczym oprócz ceny 🙂

 

5. Jak kupujesz w sklepie stacjonarnym – kupuj tylko w jednym i buduj relacje z personelem. 

Doświadczenie i obserwacja pokazuje, że jak często kupujesz w jednym sklepie,to prędzej czy później dostaniesz fajny rabat, będziesz informowany o fajnych promocjach, przecenach i „ostatnich sztukach”, które zostaną specjalnie dla Ciebie odłożone.

 

6. Planuj capex na sprzęt biegowy. 

Trochę skrzywienie zawodowe z tym capexem, ale działające. Mam wyuczony taki nawyk, że w momencie zakupu danego sprzętu (np. butów), zaczynam już odkładać fundusze na nowe buty (w dużych firmach nazywa się to tzw. fundusz odtworzycielski, czyli capex) i jak pojawi się całkiem przypadkowa, niespodziewana okazja za rogiem (np. s-laby salomona za 2 stówy), to od razu kupuję w ramach capexu. Jedyne buty jakie kupiłem w regularnej cenie, to były Saucony Peregrine. Przez całe swoje życie biegowe nie kupiłem nic w normalnej cenie – zawsze dzięki capexowi, który miałem założony i zaplanowany udało się trafić na jakąś okazję i od razu kupić. Tak samo było z Ambitem, plecakiem salomona i wieloma innymi rzeczami

.

7. Jak coś Ci się rozwali, to reklamuj. 

Z moich obserwacji wynika, że bardzo mało ludzi reklamuje rzeczy, które im się rozwalą. A przecież mamy do tego pełne prawo, a nawet obowiązek. Producent widząc, że ma sporo reklamacji danego modelu buta ma informację zwrotną, że warto w nim coś zmienić i może zrobić kolejny model lepszy (a przynajmniej taką mam nadzieję,że takie jest podejście producentów).  Jeśli nie zareklamujesz butów, to będziesz musiał kupić nowe – kilkaset złotych straty. Może warto się pofatygować i powalczyć o swoje 🙂

 

Mam nadzieję, że moje patenty w jakiś sposób pomogą Wam zmniejszyć koszty biegania i pokazą, że bieganie w dobrym sprzęcie nie musi być bardzo drogie. Bardzo chętnie dowiem się, jak Wy optymalizujecie swoje wydatki biegowe 🙂


  • Warning: Creating default object from empty value in /home/pkartur/ftp/triszerpa/triszerpa/triszerpa/wp-includes/comment-template.php on line 1057
    Anonim
    Anonim at |

    Warning: Creating default object from empty value in /home/pkartur/ftp/triszerpa/triszerpa/triszerpa/wp-includes/comment-template.php on line 1057
  • Jeśli masz ochotę otrzymywać mailowo informację o nowych wpisach,  recenzjach, relacjach z zawodów czy poradach - zapraszam Cię serdecznie do wpisania się na ten newsletter - będziesz na bieżąco. Obiecuję dostarczać Ci informacje związane jedynie z tematyką tego bloga, a jeśli coś będzie Ci nie odpowiadało - możesz z każdej chwili anulować subskrypcję :)

    Wyślij mi powiadomienie (Możesz odwołać subskrypcję w każdym momencie).